MOTYWACJE A SZTUKA
Hipoteza nadmiernego uzasadnienia - Motywacje a Sztuka
Porozmawiajmy dziś o motywacjach w twórczości, ponieważ są one tak samo istotne w literaturze, jak i w malarstwie oraz wszystkich innych przejawach i dziedzinach sztuki - tej wizualnej, jak i użytkowej. To taki niewielki wstęp do psychologii sztuki obfitujący w szeroki zakres wiedzy. Jednak te parę słów przyda się każdej osobie, która z twórczością ma jakikolwiek kontakt.
Prawie każdy z nas ma chwile, w których myśli: "Nie mam dziś ochoty na tę pracę!" Albo mówi: "Chyba straciłam wenę!". To brak motywacji jest przyczyną. Nie traci się weny ani talentu. A motywacja to taki bardzo ważny sygnał sprawczy, żeby coś zrobić. Gdy go brakuje, lepiej sprawdzić, co może być przyczyną jej braku - podstępna choroba, infekcja, niesprzyjające środowisko pracy, wypalenie zawodowe itd.
Zarówno gdy piszemy książki, czy malujemy obrazy, zawsze istnieje punkt przyczynowy, który niejako zmusza nas do tworzenia czy pisania. Choćbyśmy mawiali, że motywacją dla autora książek jest znalezienie czytelników, wszak chyba istotniejsze, iż będą oni z chęcią czytać jego dzieła. Toteż faktycznie, konkretna liczba, czyli ilość sprzedanych egzemplarzy może być tym decydującym wynagrodzeniem dla pisarza, a motywacją - owszem, chęć dotarcia do czytelnika. Ale dlaczego i czy wyłącznie? Jest wiele czynników, które decydują o motywacji pisarskiej. To oczywiście zależy od każdej indywidualnej osoby. Motywacje mogą być zupełnie różne. Mogą być nimi choćby elementy niematerialne, jak wewnętrzny impuls czy potrzeba przelania odczuć, wyobrażeń, idei, które się skumulowały w trakcie życiowych doświadczeń w umyśle autora albo też próby zmian społecznych, politycznych. Natomiast w umyśle artysty mogą wybrzmiewać wytwory symbolizujące idee, które, przelewając farbami na płótnie, pragnie on przekazać w takiej a nie innej formie odbiorcom. I nie będzie jego celem nadrzędnym sprzedanie dzieła. Sprzedaż dzieła może być pobocznym skutkiem, aczkolwiek nie musi tu zaistnieć. Będzie potencjalnym ekwiwalentem wynagradzającym talent i pomysł, ale nie celem głównym.
Istnieją
wewnętrzne przyczyny motywacji, takie jak przyjemność i satysfakcja z
wykonanego zadania. Niekiedy możemy mówić o ciekawości, bo na przykład
otrzymaliśmy zadanie, którego jeszcze nigdy nie wykonywaliśmy. Jeśli
więc je wykonamy, sprawi nam to twórczą ekscytację. Przykładem mogą być
naukowcy wykonujący jakieś badania w nowatorskiej dziedzinie.
I
powiedzmy, że artysta podejmuje się jakiegoś zadania tylko dlatego, że
sprawia mu to radość i de facto nie oczekuje od nikogo uznania
materialnego. To bardzo ważne! Pisze on utwór literacki, wykonując go w
szczególny sposób dla szczególnej osoby lub dla dobra społecznego, co
samo w sobie jest już samoistną dlań nagrodą. Albo też maluje obraz dla
bliskich, chcąc ofiarować im swego rodzaju podarunek.
Co
bardzo istotne - Nagrody zewnętrzne, takie jak pieniądze, premie,
gratyfikacje - stanowią oczywiście dobry powód do wykonania codziennej
pracy. Jeśli jednak łączone są z wewnętrznymi pobudkami, to taka nagła
gratyfikacja materialna, gdy wykonawca się jej nie spodziewa, może
zaburzyć postrzeganie twórczości autora lub nawet ją zupełnie wymazać.
Może bowiem sprawić, że artysta przestanie tworzyć, gdyż jego wewnętrzna
motywacja zostanie przekreślona incydentem materialnym, który zaburzył
jego twórczy ogląd w tej danej chwili. Mówimy wtedy niekiedy o braku
weny. W istocie ma ona jednak wiele przyczyn i skutków.
Czy
zatem prawdą jest, czy mitem, że sztuka może współistnieć z zarobkiem?
Czy pasję można bezproblemowo łączyć z pracą? To zależy od poziomu
twórczości, od nastawienia twórcy lub celu pracy artysty. Osobiście
jednak byłabym ostrożna, by hedonistycznie je łączyć. Z autopsji przekażę, iż to bardzo trudne zadanie. Jest wykonalne, przynajmniej na początku. Jednak w zderzeniu z gospodarczymi realiami zupełnie niedostosowanymi do samozatrudnionych artystów (często nieprzekraczających tych standardowych finansowych progów lub ze względu na ich sporadyczną sprzedaż) nie jest to plan na długofalowe przetrwanie w kuluarach wolnego rynku, jeśli twórca nie posiada dodatkowego zabezpieczenia lub innej pracy zawodowej. Łatwo więc mówić o pasjach, gdy człowiek nie jest zmuszony na co dzień pracować w innej dziedzinie.
Niemniej jednak powróćmy do meritum. Najogólniej rzec można, że wybitna twórczość nie wynika z zasady z
zarobkowania czy wynagradzania, gdyż to ograniczałoby moc twórczą. Mała
codzienna twórczość bywa bardziej nastawiona na zyski i w ten czy inny
sposób trąci choćby kiczem. Nie w każdym wypadku, nie uogólniajmy
oczywiście, jednak na pewno wpływa to na jej walory estetyczne czy brak pionierskich wybitnych wartości. Mowa tu o automatycznie wykonywanych pracach w kręgu małej twórczości zarobkowej nastawionej na ilość, a nie jakość. Te wielkie projekty zawsze będą podszyte presją oryginalności, będą wymagały odrębnych konceptów i ogromnego nakładu pracy, wobec czego ich wartość, zarówno ta poznawcza, jak i artystyczna, będzie większa nieporównywalnie. Toteż wartość cenowa owych prac również winna być adekwatna, bez względu na skromność osobowościową artysty. Aż korci, by wspomnieć w tym miejscu o fakcie wykorzystywania dobroci twórczej, niemniej zatrzymam się, by nie stracić wiodącego tematu.
Dlatego przypomnieć należy, że twórców warto nagradzać bardzo sprawiedliwie, subtelnie i
konkretnie zawsze po wykonanym zadaniu, nie oszczędzając w środkach. Bo
jeśli kierował się radością lub ciekawością w tworzeniu, to gdy dostanie
marne grosze, nigdy już dla nas nic nie zrobi. Lepiej go nagrodzić
bardzo wysoko lub zwyczajnie podziękować i wypromować dalej, jeśli nie
chciał należności, bo można mu zajść po prostu za skórę, jeśli
zwyczajnie nie zepchnąć na margines depresji.
Dobrze. A co z zamówieniami? Przecież artysta także musi żyć. To taki sam człowiek jak inni, często miewający rodzinę, mniej lub bardziej podobne wydatki finansowe. Nie da się przecież żyć ideą czy żywić słońcem. Twórcy nie lubią tych tematów - chyba z racji ich subtelnej natury. Prace zamówione też mogą być nad wyraz wartościowe. Ale jak to zrobić, jeśli artyście trzeba zapłacić, a jego prace bywają lepsze, gdy robi je dla samego siebie? Trzeba wyważyć moment. Można kupić gotowe prace, które wykonał wcześniej. Można też dać mu więcej przestrzeni przy pracy inspirowanej. Motywacje
w twórczości spodziewanej, inicjowanej z góry, planowanej lub
inspirowanej, narzucanej przez na przykład zamawiającego mogą bardzo wpłynąć na efekt dzieła. Gdy zadanie nie jest sprecyzowane, bywa
bardziej twórcze i odwrotnie. Gdy jest ściśle określone, bywa
naśladownictwem i traci na oryginalności. Dlatego bardzo istotne jest,
aby przed każdym zamówieniem dzieła u artysty uzgodnić metody, narzędzia
i cele konkretnej współpracy. Ustalić, czy może lepiej dać artyście
większą swobodę, by spodziewać się lepszych efektów. To kontrakty
bardzo szczególne, gdyż celem ich jest zamówienie pracy twórczej, która
zakupem torebki w sklepie nie jest. Jakiekolwiek wahania czy załamania w
trakcie transakcji mogą jak najbardziej wpłynąć realnie na relacje
kontrahentów w przyszłości czy konkretne dzieło w szczególności.
Należy wspomnieć jeszcze jako ciekawostkę, że już wg badań Zuckermanna - nobliści tracą produktywność po uzyskaniu nagrody. Najlepiej więc płacić artyście po wykonaniu zadania, oczywiście wcześniej wszystko zgodnie ustalając.
Miłych transakcji artystycznych i jak najwięcej życzę z końcem artykułu. Żyjemy w epoce przyspieszenia technologii, więc nie zapominajmy o twórcach, którzy wykonują prace własnymi rękoma. A jest ich coraz mniej...
Fot. Zestaw drewnianych szachów wykonany przeze mnie od podstaw.

